niedziela, 8 lutego 2015

Pustynne Piaski Kobo




Dziś będzie zdecydowanie kosmetycznie, ponieważ pokusiłam się o napisanie dla Was recenzji. Jeden z produktów, o których chcę opowiedzieć jest jeszcze nowością i niewiele informacji o nim można znaleźć w internecie, ale zdecydowałam się kupić go "w ciemno". Czy warto? Zaraz Wam odpowiem.

Mówię oczywiście o najnowszym brązerze*, który został stworzony w wyniku współpracy wybitnego wizażysty Daniela Sobieśniewskiego z firmą Kobo, czyli Matt Bronzing & Contouring Powder w odcieniu Nubian Desert (nr 311). Zarówno ten, jak i drugi z tej serii, Sahara Sand (nr 308), mają zimne kolory, bez dodatku żółtych czy pomarańczowych tonów.

Zdaniem producenta pudry te mogą służyć do nadania skórze odcienia naturalnej opalenizny, a także do kreowania cienia na twarzy. Moim zdaniem są to jednak produkty stricte do konturowania. Brązery, w ścisłym tego słowa znaczeniu, to kosmetyki mające imitować opaleniznę i ocieplić nieco twarz bez konieczności narażania skóry na działanie promieni UV. Często zawierają rozświetlające drobinki, które dodają cerze zdrowego blasku i sprawiają, że wygląda na wypoczętą; ale nawet te matowe powinny mieć odcień zbliżony do efektu opalenizny, czyli ciepły - brązowo-złoty.


źródło: www.wallpaperup.com

Obecnie nazwa "brązer" jest nadużywana i mianem tym nazywane są także pudry konturujące, czyli kosmetyki, które mają za zadanie tworzyć złudzenie cienia na twarzy (różnica między tymi dwoma rodzajami produktów jest fajnie pokazana w filmie amerykańskiego makijażysty, Jordana Liberty). Do tego celu "Piaski" Kobo są idealne, zaś do tworzenia opalenizny się nie nadają, gdyż zawierają w sobie zbyt dużo nut szarości.

W Polsce przez wiele lat brakowało dobrych produktów do modelowania twarzy i można stwierdzić, że pudry Kobo wypełniły tę lukę. Polecam je zarówno osobom, które malują się na własne potrzeby lub zaczynają dopiero przygodę z wizażem, jak i profesjonalistom/tkom. W tym momencie nie mają one, według mnie, żadnej poważnej konkurencji na naszym rynku, nawet wśród produktów wysokopółkowych (jedyne, które mogą stanąć z nimi na ringu to Inglot nr 505 i The Balm Bahama Mama, jednak, w mojej opinii, Kobo wygrywa).

Pierwszy z nich, czyli Sahara Sand, jest genialny dla jasnych cer. Jest miękki, dobrze napigmentowany i świetnie można go stopniować, nie robiąc sobie przy tym urodowej krzywdy. Nie tworzy plam i fajnie się rozciera. Jest matowy, ale to nie typowy płaski, tępy mat lecz efekt delikatnie satynowy, a więc bardziej naturalny.


1. Kobo Nubian Desert 311, 2. Kobo Sahara Sand 308, 3. My Secret - bronzing powder for contouring, 4. Inglot 505, 5. Flormar P115.

Nubian Desert posiada wszystkie cechy swojego starszego brata, z tą różnicą, że posłuży raczej osobom o średniej i ciemnej karnacji lub do stworzenia bardziej wyrazistego makijażu. Nakłada się i blenduje równie fajnie jak poprzednik. Ma też ładny chłodny odcień bez sinofioletowych nut (jakie niestety posiada słynny Inglot nr 505).

Oba produkty są trwałe i u mnie utrzymują się wiele godzin. Po powrocie z pracy nadal mam ładnie wykonturowaną buzię. Na dokładkę cena jest przystępna (19,99 zł), a opakowanie eleganckie i mocne, więc na co czekacie? Biegnijcie po niego szybciutko do Drogerii Natura, naprawdę warto :)



* Dlaczego "brązer", a nie "bronzer"? - Odpowiedź znajdziecie tutaj.

8 komentarzy:

  1. Ze wszystkich przedstawionych mam numerki 2, 4 i 5 i Sahara Sand jest ulubiony :) Latem pewnie dokupię jeszcze wersję Nubian Desert.

    Pozdrawiam, Ala z MarsoweLove :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto go kupić. Na zdjęciu wygląda dość ciemno, ale nałożony puchatym pędzlem fajnie prezentuje się też na dość bladych cerach :)

      Usuń
  2. stosuje 2 i bardzo lubie tak samo dobry jak Bahama Mama :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zakochałam się w młodszym bracie czyli Kobo Sahara Sand 308 i przyznam, że był idealny do tego stopnia że też napisałam recenzję na blogu mimo, że jeszcze nie był taki popularny. I cieszę się, że wyszedł teraz jego ciemniejszy odpowiednik, bo tamten nie nadawał się zbytnio na wieczorne wyjścia właśnie ze względu na ja jasny odcień. Tak więc...dzięki Ci posłańcu dobrych wiadomości;) ozdrawiam Cię serdecznie. Bogusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Też sądzę, że Nubian Desert świetnie sprawdzi się w wieczorowym makijażu.

      Usuń